<title_newspaper="Życie Warszawy">
<title_article="Burza w szklance ‘demokratycznej’ wody">
<author_1="Ed. W.">
<author_2="">
<language="pl">
<style="press">
<year="1951">
<month="2">
<date="1951-02-05">
<period="d">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Gdy zaczęło się śledztwo w sprawie Grossa, wybuchła nagle dziwna epidemia. I to gdzie? Wśród ludzi, cieszących się tak dobrym zdrowiem, jak wyżsi funkcjonariusze policji. Zaczęli się masowo podawać do dymisji, ze względu na kiepski stan zdrowia. Byli wśród nich między innymi panowie Garvey, Hofsaes, Doyle, Feld, Reardon i inni. Widziano ich dawniej często w knajpach w towarzystwie Grossa i kolegów. Prawdopodobnie Gross musiał odczuwać specjalną sympatię dla policji, wymienieni panowie otrzymywali bowiem od niego liczne podarunki. Robili mu oczywiście też wiele przyjemności, jakże, przyjaciel przecież. I tak np. w jednym z lokalów Grossa wybuchło kiedyś drobne nieporozumienie towarzyskie, na skutek którego ktoś został zadźgany nożem. Policja postarała się o to, by sprawa nie nabrała niepotrzebnego rozgłosu. Innym znów razem Gross był zaniepokojony działalnością jakiegoś konkurenta — policja konkurenta usunęła, aresztując go po prostu, mimo niedoskonałości amerykańskich ustaw. Ale najdalej poszło poświęcenie urzędnika policji Jamesa E. Reardona, który kiedyś, gdy Gross pojechał na urlop do Kalifornii, zastępował go... w kierowaniu trustem bookmacherskim.
Toteż, uznając te zasługi, prokurator uspokoił opinię publiczną, że żaden z funkcjonariuszy policji nie będzie przesłuchany jako oskarżony. Ale epidemia zataczała coraz szersze kręgi: w każdej dzielnicy nowojorskiej policjanci zgłaszali rezygnację.
Opozycja przeciw śledztwu
Natomiast Gross, zapowiadał prokurator, o, Gross, ten otrzyma 67 lat więzienia! Tyle akurat mu wyliczono.
Śledztwo było dziwnie lakoniczne w jednej sprawie: mianowicie w sprawie „organizowania” wyborów przez spółkę Brown-Gross. Prokurator wspomniał, że istnieje w ogóle duża opozycja przeciw temu śledztwu. Nic dziwnego — sam burmistrz!
Przesłuchany jako świadek, inny dygnitarz miejski, naczelnik wydziału przemysłowego Corsi, stwierdził, że Brown rządzi kilkoma dzielnicami Nowego Jorku, jego banda jest bardzo rozgałęziona i ma duże wpływy. </support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_2>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>